Kontakt bezpośredni z adwokatem:

+48 668 359 677

Patostreaming w Kodeksie karnym. Kiedy publikacja brutalnego nagrania stanie się przestępstwem?

Internet potrafi zamienić cudzą krzywdę w widowisko, a widowisko w regularne źródło dochodu. Im bardziej drastyczne nagranie, tym więcej wyświetleń, wpłat i nowych obserwujących. W takim modelu przemoc lub poniżenie drugiego człowieka nie są przypadkowym elementem transmisji. Stają się sposobem prowadzenia działalności.

Prawo karne od dawna pozwala ścigać sprawcę pobicia, znęcania się, gróźb albo przemocy wobec zwierzęcia. Trudniejsza była sytuacja osoby, która sama nie zadawała ciosów, lecz organizowała transmisję, publikowała nagranie i zarabiała na jego popularności. Nowy art. 255b Kodeksu karnego ma objąć właśnie ten etap działania.

Ustawa z 11 czerwca 2026 r. została ogłoszona 23 lipca 2026 r. i wejdzie w życie 22 sierpnia 2026 r. Nie oznacza to jednak, że od tego dnia przestępstwem stanie się każda wulgarna, szokująca albo społecznie odpychająca transmisja. Odpowiedzialność nie zaczyna się od samego niesmaku odbiorcy. Konieczne będzie spełnienie konkretnych warunków zapisanych w ustawie.

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie treści obejmuje nowy art. 255b k.k.?
  • Czy odpowiedzialność dotyczy wyłącznie transmisji prowadzonych na żywo?
  • Kiedy zasięg i popularność mogą być uznane za korzyść osobistą?
  • Czy ustawiona bójka albo pozorowana przemoc również mogą być karalne?
  • Dlaczego zgoda uczestnika nie zawsze chroni autora materiału?
  • Kiedy możliwe jest warunkowe umorzenie postępowania?

Ustawa nie karze za sam zły gust

Kodeks karny nie zawiera ogólnej definicji patostreamingu. Ustawodawca nie zdecydował się na karanie wszystkich treści uznawanych potocznie za patologiczne. Zamiast tego wskazał trzy rodzaje materiałów, których publiczne rozpowszechnianie może prowadzić do odpowiedzialności.

Pierwsza grupa obejmuje treści przedstawiające popełnienie czynu zabronionego zagrożonego karą pozbawienia wolności, jeżeli zamach jest skierowany przeciwko dobru osobistemu. Druga dotyczy przemocy wobec zwierzęcia popełnianej z naruszeniem przepisów ustawy. Trzecia obejmuje poniżające traktowanie innej osoby, nawet gdy osoba ta zgadza się na udział w takim zachowaniu.

Samo transmitowanie libacji alkoholowej, wulgarnej kłótni, zażywania substancji albo destrukcyjnego trybu życia nie musi zatem stanowić przestępstwa z art. 255b k.k. Materiał może być powszechnie nazywany patostreamem, a mimo to nie spełniać ustawowych znamion. O kwalifikacji prawnej nie decyduje nazwa kanału ani reakcja widzów, lecz sposób rozpowszechniania, cel autora oraz rodzaj zachowania przedstawionego w materiale.

Nie tylko transmisja na żywo

Potoczne rozumienie patostreamingu kojarzy się przede wszystkim z transmisją prowadzoną na żywo. Przepis został jednak napisany szerzej. Posługuje się pojęciem publicznego rozpowszechniania treści, a nie wyłącznie prowadzenia transmisji.

Odpowiedzialność może więc dotyczyć także osoby, która publikuje wcześniej nagrany film, udostępnia zapis transmisji, zamieszcza wybrane fragmenty materiału albo ponownie rozpowszechnia cudze nagranie. Nie trzeba być autorem sceny przemocy. W określonych okolicznościach wystarczające może być świadome udostępnienie jej szerokiej publiczności w celu zdobycia pieniędzy lub popularności.

Materiał musi być rozpowszechniany publicznie. Typowym przypadkiem będzie otwarty kanał, publiczny profil albo strona dostępna dla nieoznaczonego kręgu użytkowników. Przesłanie nagrania jednej osobie w prywatnej wiadomości zasadniczo nie będzie miało takiego charakteru. Więcej wątpliwości mogą wywoływać zamknięte grupy i płatne kanały. Samo ograniczenie dostępu nie musi oznaczać, że publikacja przestaje być publiczna. Istotna będzie między innymi liczba potencjalnych odbiorców, sposób dołączania do grupy oraz to, czy autor rzeczywiście kontroluje krąg osób mających dostęp do materiału.

Pieniądze nie muszą wpłynąć na konto

Warunkiem odpowiedzialności jest działanie w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej. Przestępstwo nie powstaje więc automatycznie po opublikowaniu każdej drastycznej treści.

Korzyścią majątkową mogą być wpłaty widzów, przychody z reklam, płatne subskrypcje, współprace promocyjne albo zwiększenie wartości kanału. Nie jest konieczne, aby autor rzeczywiście zarobił. Znaczenie ma cel, w jakim rozpowszechniał materiał. Streamer może zatem ponieść odpowiedzialność również wtedy, gdy transmisja nie przyciągnęła widzów i nie przyniosła oczekiwanych pieniędzy.

Korzyść osobista jest pojęciem szerszym. Może obejmować zwiększenie rozpoznawalności, zdobycie obserwujących, zbudowanie pozycji w określonym środowisku lub poprawienie statystyk profilu. W praktyce prokuratura może próbować wykazać taki cel na podstawie tytułu transmisji, sposobu jej promowania, zachęcania do udostępnień oraz wypowiedzi autora przed publikacją i po niej. Inaczej należy ocenić osobę, która przypadkowo zarejestrowała przemoc i przekazała nagranie policji, a inaczej twórcę zapowiadającego brutalny materiał jako sposób na zdobycie kolejnych subskrybentów.

Rozpowszechnianie nagrania przestępstwa

Pierwsza kategoria obejmuje przedstawianie czynu zabronionego zagrożonego karą pozbawienia wolności, jeżeli przedmiotem zamachu jest dobro osobiste. W praktyce może chodzić między innymi o materiały pokazujące pobicie, groźby, bezprawne pozbawienie wolności, naruszenie nietykalności cielesnej albo znęcanie się nad inną osobą. Każdy przypadek trzeba jednak oceniać przez pryzmat konkretnego przepisu i jego ustawowego zagrożenia.

Nie wystarczy, że zachowanie jest naganne, ryzykowne albo niezgodne z przyjętymi normami. Musi ono stanowić czyn zabroniony zagrożony karą pozbawienia wolności i być skierowane przeciwko dobru osobistemu. Osoba publikująca materiał nie musi być jednocześnie bezpośrednim sprawcą przedstawionego przestępstwa. Jeżeli jednak sama stosuje przemoc, a następnie rozpowszechnia nagranie dla zysku lub popularności, może odpowiadać za dwa zachowania. Pierwszym będzie czyn popełniony wobec pokrzywdzonego. Drugim może być publiczne rozpowszechnienie materiału na podstawie art. 255b k.k.

Przemoc wobec zwierzęcia

Oddzielnie potraktowano treści przedstawiające przemoc wobec zwierzęcia z naruszeniem przepisów ustawy. Przepis nie ogranicza się wyłącznie do najbardziej drastycznych przypadków znęcania się. W każdym postępowaniu trzeba będzie ustalić, na czym polegała przemoc i jaki przepis został naruszony.

Istotą odpowiedzialności nie jest samo posiadanie nagrania, lecz jego publiczne rozpowszechnianie w celu uzyskania korzyści. Dotyczy to zwłaszcza sytuacji, w których cierpienie zwierzęcia jest wywoływane lub wykorzystywane jako sposób na zwiększenie oglądalności. Materiał dokumentujący znęcanie się w celu ujawnienia sprawy i ochrony zwierząt będzie oceniany inaczej niż transmisja, której autor prowokuje przemoc, aby zachęcić odbiorców do przekazywania kolejnych wpłat.

Poniżenie może być karalne mimo zgody uczestnika

Najwięcej problemów interpretacyjnych może wywołać pojęcie poniżającego traktowania innej osoby. Przepis wyraźnie wskazuje, że zgoda uczestnika nie wyłącza odpowiedzialności. Organizator materiału nie będzie mógł skutecznie bronić się wyłącznie tym, że osoba występująca przed kamerą zaakceptowała przebieg transmisji.

Ma to znaczenie w przypadku uczestników, którzy godzą się na upokarzanie w zamian za pieniądze, alkohol, miejsce do spania albo możliwość udziału w popularnym kanale. Zgoda może być formalnie wyrażona, ale nie zmienia to sposobu, w jaki człowiek jest traktowany i prezentowany publiczności.

Nie każde ośmieszenie będzie jednak przestępstwem. Sąd będzie musiał ocenić zachowanie obiektywnie, z uwzględnieniem jego intensywności, kontekstu, relacji pomiędzy uczestnikami i sposobu przedstawienia człowieka. Znaczenie może mieć to, czy osoba została potraktowana jak przedmiot służący rozrywce widzów, czy wykorzystano jej zależność lub słabość oraz czy celem materiału było wystawienie jej na publiczne upokorzenie. Granica pomiędzy niesmacznym żartem a poniżającym traktowaniem nie zawsze będzie oczywista. To prawdopodobnie właśnie na tym tle pojawią się pierwsze poważne spory sądowe dotyczące nowego przepisu.

Ustawiona bójka również może skończyć się zarzutem

Odpowiedzialność obejmuje także rozpowszechnianie materiałów, które mogą wywołać przekonanie, że przedstawiają rzeczywiste zachowania objęte zakazem. Autor nie zawsze obroni się więc stwierdzeniem, że przemoc została odegrana, uczestnicy znali scenariusz, a na nagraniu użyto charakteryzacji. Jeżeli materiał jest przedstawiony jako autentyczny i może zostać w ten sposób odebrany przez odbiorców, art. 255b § 2 k.k. nadal może znaleźć zastosowanie.

Nie trzeba przy tym wykazywać, że każdy widz rzeczywiście uwierzył w prawdziwość zdarzenia. Przepis odnosi się do treści, które są zdolne wywołać takie przekonanie. W praktyce analizowane mogą być tytuł filmu, miniatura, opis publikacji, montaż, wcześniejsze zapowiedzi oraz reakcja autora na komentarze odbiorców. Inaczej zostanie oceniona wyraźnie oznaczona scena fabularna, a inaczej nagranie promowane jako zapis prawdziwej bójki.

Przepis może mieć znaczenie także w odniesieniu do realistycznych materiałów tworzonych lub modyfikowanych przy użyciu sztucznej inteligencji. Sam sposób technicznego przygotowania treści nie przesądza o odpowiedzialności. Najważniejsze będzie to, co materiał przedstawia, jakie wywołuje wrażenie i w jakim celu został rozpowszechniony.

Małoletni w materiale oznacza surowszą odpowiedzialność

Jeżeli treść przedstawia małoletniego, sprawcy grozi kara od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności. Ustawodawca nie ograniczył tego zaostrzenia wyłącznie do sytuacji, w której małoletni jest formalnie pokrzywdzonym przestępstwem. Przepis mówi o treściach przedstawiających małoletniego. Jego dokładne zastosowanie będzie więc zależało od roli dziecka w materiale i całego kontekstu publikacji.

Należy odróżnić przedstawienie małoletniego od udostępnienia filmu małoletnim odbiorcom. Surowsza kara jest związana z obecnością osoby małoletniej w treści, a nie wyłącznie z tym, że dzieci mogą obejrzeć materiał. Zaostrzenie odpowiedzialności wynika z większego ryzyka krzywdy i wykorzystania dziecka. Nagranie może pozostawać w internecie przez wiele lat, być kopiowane i rozpowszechniane poza kontrolą osoby, której wizerunek przedstawia.

Reportaż i materiał edukacyjny nie są patostreamingiem

Art. 255b § 4 k.k. wyłącza odpowiedzialność za czyn podjęty w ramach działalności artystycznej, edukacyjnej, informacyjnej, prasowej lub naukowej. Przestępstwa nie stanowi również działanie podjęte w celu ochrony interesu publicznego.

Wyłączenie ma zabezpieczać dziennikarzy, twórców filmowych, edukatorów, naukowców i osoby ujawniające nadużycia. Bez takiego rozwiązania publikacja reportażu o przemocy, materiału ostrzegającego przed znęcaniem się nad zwierzętami albo filmu fabularnego mogłaby zostać błędnie potraktowana jak patostream.

Samo nazwanie nagrania materiałem edukacyjnym nie wystarczy. Sąd będzie badał jego rzeczywisty charakter. Znaczenie mogą mieć sposób przedstawienia pokrzywdzonego, komentarz autora, kontekst publikacji oraz to, czy materiał służył przekazaniu informacji, czy jedynie wykorzystywał deklarowany cel jako pretekst do zdobywania zasięgów. Dziennikarz dokumentujący brutalne zdarzenie znajduje się w innej sytuacji niż osoba, która najpierw organizuje przemoc, a później przedstawia nagranie jako reportaż.

Dlaczego wprowadzono nowe przestępstwo?

Podstawowym uzasadnieniem nowelizacji jest potrzeba oddzielenia odpowiedzialności za samą przemoc od odpowiedzialności za jej komercyjne lub wizerunkowe wykorzystywanie. Dotychczas prawo pozwalało ukarać osobę dopuszczającą się pobicia, gróźb, znęcania się albo innego przestępstwa. Nie zawsze pozwalało jednak odpowiednio ocenić działanie organizatora, który budował wokół krzywdy widowisko, zwiększał jego zasięg i uzyskiwał z tego pieniądze lub popularność.

Szkoda nie kończy się w chwili wyłączenia kamery. Materiał może być wielokrotnie odtwarzany, kopiowany i komentowany. Pokrzywdzony może doświadczać kolejnego upokorzenia za każdym razem, gdy nagranie wraca do obiegu. Przepis ma przeciąć model działania, w którym przemoc i poniżenie są surowcem wykorzystywanym do produkowania zasięgów. Chodzi również o ograniczenie sytuacji, w których twórca celowo prowokuje coraz brutalniejsze zachowania, ponieważ wie, że właśnie one przyciągają największą liczbę widzów.

Istotna jest także ochrona młodych odbiorców. Regularne prezentowanie przemocy jako sposobu na rozpoznawalność i łatwy zarobek może prowadzić do jej oswajania. Nie oznacza to, że każdy widz powtórzy oglądane zachowanie. Ustawodawca uznał jednak, że publiczne zarabianie na takich treściach wymaga odrębnej reakcji prawa karnego. Nowy przepis nie zastępuje odpowiedzialności za pobicie, znęcanie się czy przemoc wobec zwierzęcia. Uzupełnia ją o odpowiedzialność za określony sposób publicznego wykorzystania nagrania.

Kara jest relatywnie łagodna

W typie podstawowym oraz w przypadku materiałów pozorowanych sprawcy grozi kara pozbawienia wolności do 3 lat. Gdy treść przedstawia małoletniego, kara wynosi od 3 miesięcy do 5 lat.

Na tle wielu przestępstw umyślnych jest to ustawowe zagrożenie dość łagodne. Nie oznacza to, że ustawodawca uznał patostreaming za zachowanie błahe. Konstrukcja sankcji pokazuje jednak, że sąd ma dysponować możliwością zróżnicowanej reakcji, zależnej od skali publikacji, rodzaju treści i sytuacji sprawcy.

Szczególnie istotna jest możliwość warunkowego umorzenia postępowania. Jest ono formalnie dopuszczalne zarówno przy typie podstawowym, jak i w sprawie dotyczącej materiału przedstawiającego małoletniego. Górna granica kary w żadnym z tych przypadków nie przekracza 5 lat pozbawienia wolności.

Warunkowe umorzenie pozwala zakończyć sprawę bez wyroku skazującego i bez wymierzenia kary. Nie jest jednak uniewinnieniem. Sąd musi uznać, że sprawca popełnił zarzucany czyn, ale ze względu na okoliczności sprawy nie ma potrzeby wydawania wyroku skazującego. Takie zakończenie postępowania jest możliwe, gdy:

  • wina i społeczna szkodliwość czynu nie są znaczne,
  • okoliczności popełnienia przestępstwa nie budzą wątpliwości,
  • sprawca nie był wcześniej karany za przestępstwo umyślne,
  • jego właściwości, warunki osobiste i dotychczasowy sposób życia uzasadniają pozytywną prognozę na przyszłość.

Nie wystarczy zatem sama niekaralność. Sąd będzie oceniał całość zachowania, w tym skalę materiału, liczbę publikacji, uzyskane korzyści, sytuację osoby przedstawionej na nagraniu i działania podjęte po zdarzeniu.

Warunkowe umorzenie może być realnie rozważane przy jednorazowej publikacji o ograniczonym zasięgu, niewielkiej korzyści i niższym stopniu społecznej szkodliwości. Znaczenie może mieć szybkie usunięcie materiału, przeproszenie pokrzywdzonego, naprawienie szkody oraz brak wcześniejszych podobnych zachowań.

Znacznie trudniej będzie uzyskać takie rozstrzygnięcie osobie, która przez dłuższy czas prowadziła kanał oparty na przemocy, organizowała kolejne zdarzenia i traktowała poniżanie ludzi jako stały sposób zarobkowania.

Jakie dowody mogą zdecydować o odpowiedzialności?

W sprawach o patostreaming najważniejsze będą zabezpieczone nagrania. Usunięcie filmu z profilu nie oznacza, że materiał przestaje istnieć. Kopie mogą znajdować się na innych kanałach, urządzeniach widzów lub serwerach platformy.

Znaczenie będą miały również dane dotyczące liczby wyświetleń, reklam, subskrypcji i wpłat od odbiorców. Organy ścigania mogą analizować korespondencję pomiędzy uczestnikami, plany transmisji, wcześniejsze zapowiedzi oraz wypowiedzi autora zachęcające widzów do finansowania kolejnych zachowań.

Szczególnie ważne może być wykazanie celu osiągnięcia korzyści. Sam wzrost popularności po publikacji nie przesądza jeszcze, że sprawca działał właśnie po to, aby go uzyskać. Prokuratura będzie musiała udowodnić jego zamiar na podstawie konkretnych okoliczności.

W przypadku materiałów inscenizowanych badany będzie sposób ich przedstawienia. Istotne może być to, czy autor informował o fikcyjnym charakterze sceny, czy przeciwnie, budował przekaz w taki sposób, aby odbiorcy uznali ją za prawdziwą.

Jak można bronić się przed zarzutem?

Obrona powinna odnosić się do poszczególnych znamion art. 255b k.k. Samo stwierdzenie, że materiał był żartem, może okazać się niewystarczające. Podobnie zgoda uczestnika nie rozwiązuje problemu, gdy nagranie przedstawia jego poniżające traktowanie.

Znaczenie może mieć wykazanie, że materiał nie był rozpowszechniany publicznie, autor nie działał w celu uzyskania korzyści albo przedstawiona treść nie należała do żadnej kategorii wymienionej w ustawie.

W przypadku inscenizacji można podważać zdolność materiału do wywołania przekonania, że przedstawione zdarzenie było prawdziwe. Pomocne mogą być oznaczenia filmu, jego kontekst, zastosowana konwencja i sposób komunikowania się z odbiorcami.

Obrona może również powoływać się na artystyczny, informacyjny, prasowy, naukowy lub edukacyjny charakter publikacji. Konieczne będzie jednak wykazanie rzeczywistego celu materiału. Sama deklaracja autora nie przesądzi, że wyłączenie odpowiedzialności znajdzie zastosowanie.

Odpowiedzialność będzie zależeć od kontekstu publikacji

Art. 255b k.k. nie zmienia każdego przejawu internetowej patologii w przestępstwo. Przepis obejmuje publiczne rozpowszechnianie konkretnych treści za pośrednictwem sieci i w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej.

W praktyce sprawy będą koncentrowały się nie tylko na tym, co widać na nagraniu. Równie ważne okażą się sposób udostępnienia materiału, intencja autora, źródła finansowania, zasięg publikacji i sytuacja osób przedstawionych przed kamerą.

Najwięcej trudności może sprawić ocena poniżającego traktowania oraz odróżnienie materiału pozorowanego od wyraźnej fikcji. Spory mogą dotyczyć także tego, kiedy budowanie rozpoznawalności staje się celem osiągnięcia korzyści osobistej.

Mimo grożącej kary pozbawienia wolności nowe przestępstwo nie należy do najsurowiej zagrożonych czynów. W mniej poważnej, jednostkowej sprawie możliwe będzie warunkowe umorzenie postępowania. Przy regularnym zarabianiu na przemocy, wykorzystywaniu osób bezbronnych albo angażowaniu małoletnich należy jednak liczyć się ze znacznie poważniejszą reakcją sądu.

Autor: Ernest Mocarski, Adwokat Prawa Karnego

Ernest Mocarski

Od ponad dekady naszą misją jest pomoc osobom oskarżonym w sprawach karnych.

Podejmujemy się każdej sprawy zespołowo, przy czym honorarium jest ustalane jak za pojedynczego prawnika. Jesteśmy przekonani, że wspólne myślenie przynosi lepsze efekty niż działanie w pojedynkę, co gwarantuje, że nasza strategia obrony jest zawsze starannie opracowana.

Przeprowadzimy Cię przez labirynt prawa
i przywrócimy wiarę w lepsze jutro.

Rozpocznijmy Twoję obronę w 3 szybkich krokach!

Poznasz swoje szanse na złagodzenie lub uniknięcie wyroku.
Dostaniesz dokładną informacje nt. taktyk i wariantów obrony. Poczujesz, że jesteś w rękach dwócczcionka h skutecznych obrońców. Wróci Ci nadzieja na "lepsze jutro".

Zadzwoń do nas i porozmawiajmy o Twojej sprawie
Umów się na wstępną konsultację i ustalmy warianty obrony
Pozwól nam Ciebie reprezentować i wydostać z tarapatów

Zadzwoń lub wyślij wiadomość.
Porozmawiajmy o tym jak możemy pomóc w Twojej sprawie.

Specjalizujemy się w prawie karnym

Zobacz wszystkie usługi